Ta rodzina motocykli została pomyślana dla osób, które chcą czegoś więcej niż miejskiego „nakeda” do krótkich przejażdżek. Zamiast samej agresji w wyglądzie dostajesz tu sportowo-turystyczny charakter, wygodniejszą pozycję i zestaw rozwiązań, które mają sens zarówno na co dzień, jak i w trasie. Poniżej rozkładam temat na czynniki pierwsze: czym te motocykle się wyróżniają, jak wypadają w aktualnych wersjach i która odmiana ma więcej sensu w polskich realiach.
Najważniejsze informacje o tej rodzinie motocykli
- To motocykle typu sport-touring, więc priorytetem są stabilność, wygoda i trasa, a nie tylko efektowna sylwetka.
- Aktualnie liczą się dwie odmiany: 250 i 400, obie z 13-litrowym zbiornikiem i czterema trybami jazdy.
- Wersja 250 ma 248,77 cm3, 27 PS, 23,5 Nm i 180 kg, więc jest łagodniejsza w codziennym obchodzeniu się z motocyklem.
- Wersja 400 ma 349,13 cm3, 40,6 PS, 33,2 Nm i 190 kg, dlatego lepiej odnajduje się na trasie i przy szybszym tempie.
- Na papierze oba motocykle mieszczą się w limicie A2, ale w Polsce trzeba jeszcze sprawdzić homologację, serwis i dostępność części.
Co wyróżnia tę rodzinę motocykli na tle zwykłych nakedów
Patrzę na ten model nie jak na kolejny „ładny motocykl”, ale jak na maszynę, która ma po prostu znieść więcej jazdy bez zmęczenia kierowcy. Uprzedzona pozycja, sztywniejsza rama typu perimeter, widelec USD, sprzęgło typu slipper i dwukanałowy ABS układają się w zestaw, który lepiej pasuje do codziennego dojazdu, weekendowego wypadu i dłuższej trasy niż do krótkich przejazdów po mieście.
W praktyce takie rozwiązania robią różnicę szybciej, niż wielu riderów zakłada. USD forks to po prostu odwrócony widelec przedni, który zwykle daje lepszą sztywność przodu przy hamowaniu i w zakrętach. Slipper clutch pomaga przy ostrzejszych redukcjach, bo ogranicza szarpnięcia tylnego koła. Z kolei rama perimeter oznacza konstrukcję nastawioną na stabilność całego motocykla, a nie tylko na efektowną nazwę w broszurze. Właśnie dlatego ta rodzina bardziej przemawia do kogoś, kto chce jeździć długo i pewnie, a nie tylko szybko wyglądać na postoju. To prowadzi do pytania, co właściwie zmieniło się w aktualnym wydaniu.

Co zmieniło się w aktualnym wydaniu i dlaczego to ważne
W odświeżeniu z 2025 roku marka dołożyła kilka rzeczy, które mają realną wartość użytkową: cztery tryby jazdy, czytelniejszy licznik typu bonded speedometer, lepiej pomyślane mocowanie pod GPS i wygodniejszą kierownicę. To nie są ozdobniki. Na dłuższej trasie liczy się każdy detal, który zmniejsza zmęczenie i ułatwia obsługę motocykla bez kombinowania z akcesoriami.
Wersja 400 dostała przy tym bardziej zaawansowane sterowanie gazem oparte na ride-by-wire, czyli elektronicznej przepustnicy. Wersja 250 zachowuje prostsze rozwiązanie z mechaniczną przepustnicą, ale też oferuje tryby jazdy i pakiet elektroniczny, który wciąż wypada bardzo sensownie. W komunikacie Bajaj Auto z kwietnia 2026 marka mówi już o „350 cc” w czterystce, ale w oficjalnej specyfikacji nadal widnieje 349,13 cm3. Dla kierowcy ważniejsze od samej etykiety jest to, że charakter motocykla pozostał touringowy, a nie nerwowo-sportowy. Skoro to jasne, można przejść do najważniejszego porównania: 250 kontra 400.
250 i 400 różnią się bardziej charakterem niż sylwetką
Jeśli patrzę na ten wybór bez marketingu, różnica nie sprowadza się do samej pojemności. To dwa motocykle z podobną filozofią, ale inną skalą możliwości. Jeden jest bardziej przyjazny i lżejszy w obchodzeniu się z nim, drugi daje więcej zapasu na trasie i przy wyprzedzaniu. W oficjalnej specyfikacji Bajaj Auto widać to bardzo wyraźnie.
| Cecha | 250 | 400 | Co to oznacza w praktyce |
|---|---|---|---|
| Silnik | 248,77 cm3, 27 PS, 23,5 Nm | 349,13 cm3, 40,6 PS, 33,2 Nm | 400 ma wyraźnie większy zapas na trasie i przy dynamicznym wyprzedzaniu. |
| Masa | 180 kg | 190 kg | 250 łatwiej przetaczać i parkować, 400 daje odrobinę większą stabilność. |
| Widelec przedni | 37 mm USD | 43 mm USD | 400 ma mocniejszy przód i lepiej znosi hamowanie z wyższych prędkości. |
| Hamulce przednie | 300 mm z ABS | 320 mm z ABS | 400 hamuje pewniej, zwłaszcza gdy motocykl jest dociążony. |
| Elektronika | 4 tryby jazdy, traction control | 4 tryby jazdy, ride-by-wire | 250 jest prostszy, 400 działa bardziej „dorosło” na gazie. |
| Zbiornik paliwa | 13 l | 13 l | Oba nadają się na spokojne wypady, ale nie są to motocykle o ogromnym zasięgu turystycznym. |
| Pozycja pod A2 | Mieści się w limicie mocy | Mieści się w limicie mocy | Na podstawie deklarowanych danych oba modele są logiczne dla kategorii A2. |
Gdybym miał to ująć jednym zdaniem, 250 jest bardziej wyrozumiały i łatwiejszy w obyciu, a 400 lepiej znosi szybkie tempo, dłuższą trasę i jazdę z bagażem. Różnica 10 kg na papierze nie wygląda groźnie, ale w ciasnym garażu, przy cofaniu motocykla albo w miejskich manewrach czuć ją szybciej, niż sugerują tabelki. Z kolei 400 daje więcej spokoju, gdy jedziesz szybciej albo chcesz wyprzedzać bez ciągłego redukowania biegów. To prowadzi prosto do pytania, jak ten motocykl zachowuje się w realnej jeździe, a nie tylko w specyfikacji.
Jak to jeździ w mieście i na trasie
W mieście oba motocykle mają sens, ale nie na identyczny sposób. Model 250 lepiej znosi korki, zawracanie i częste podpieranie się nogami, bo jest trochę lżejszy i mniej przytłaczający przy małych prędkościach. Sprzęgło z funkcją slipper pomaga przy redukcjach, więc skrzynia pracuje spokojniej, a jazda „od świateł do świateł” nie męczy tak bardzo, jak w wielu cięższych jednośladach.
Na trasie wyraźniej wybija się 400. Silnik 349,13 cm3 ma większy moment, więc motocykl nie wymaga tak częstego szukania odpowiedniego biegu. To ważne szczególnie wtedy, gdy jedziesz z pasażerem, z kufrem albo po prostu chcesz utrzymać płynne tempo przez dłuższy czas. Tryby jazdy nie robią z tego motocykla turystycznego enduro i nie zastąpią rozsądku, ale potrafią wyraźnie uporządkować reakcję na gaz w deszczu czy na gorszej nawierzchni. Dla mnie praktycznie istotny jest też fakt, że oba modele mają 13-litrowy zbiornik, więc nadają się na weekendowe wypady, choć nie są to maszyny budowane pod rekordowe zasięgi. Skoro sama jazda wygląda sensownie, trzeba jeszcze spojrzeć na temat mniej efektowny, ale dla polskiego kupującego kluczowy.
Na co zwrócić uwagę przed zakupem w Polsce
W polskich realiach nie patrzyłbym tylko na moc i wygląd. Przy motocyklu sprowadzanym albo kupowanym z rynku, na którym nie ma szerokiej sieci sprzedaży, liczy się przede wszystkim logistyka. Jeśli egzemplarz ma trafić do rejestracji w Polsce, sprawdź nie tylko dokumenty, ale też to, czy wszystko zgadza się z homologacją, oświetleniem i wyposażeniem wymaganym do legalnej jazdy po drogach publicznych.
- Homologacja i dokumentacja - bez kompletów papierów nawet dobry motocykl może zamienić się w kosztowny problem.
- Dostęp do części eksploatacyjnych - klocki, tarcze, filtry, łańcuch i elementy plastikowe powinny być osiągalne bez wielotygodniowego czekania.
- Serwis - sprawdź, kto faktycznie zna ten model i czy nie będziesz skazany na improwizację przy każdym przeglądzie.
- Jazda próbna - najlepiej zrób krótki odcinek miejski i szybszy fragment, bo dopiero wtedy widać, czy pozycja i masa pasują do ciebie.
- Stan techniczny używanego egzemplarza - przy motocyklu turystycznym najłatwiej sprawdzić, czy ktoś dbał o łańcuch, hamulce i regularne wymiany płynów.
Wersja 250 ma przy okazji konkretny atut dla niższych riderów: 800 mm wysokości siedziska. To nie rozwiązuje wszystkiego, ale ułatwia pewne oparcie stóp, zwłaszcza gdy dopiero wchodzisz do segmentu większych motocykli. I właśnie tu dochodzimy do pytania, dla kogo ten motocykl będzie trafiony, a kiedy lepiej rozejrzeć się za czymś innym.
Dla kogo to ma największy sens, a kiedy lepiej szukać czegoś innego
Jeśli miałbym doradzić wybór bez owijania w bawełnę, powiedziałbym tak: 250 ma sens dla ridera, który chce wejść w większy motocykl bez nagłego przeskoku do ciężkiej i mocnej maszyny. To dobry kierunek, jeśli jeździsz głównie sam, cenisz wygodę, ale nie potrzebujesz wielkiego zapasu mocy. 400 wygrywa wtedy, gdy już wiesz, że będziesz regularnie wyjeżdżał poza miasto, cenisz bardziej dojrzałą reakcję napędu i chcesz sprzętu, który nie kończy się psychicznie po 120 km/h.
Nie widzę tej serii jako najlepszego wyboru dla osoby, która chce przede wszystkim lekkiego, miejskiego motocykla do przeciskania się między autami i parkowania „na centymetry”. To też nie jest sprzęt dla kogoś, kto oczekuje superrozbudowanej elektroniki znanej z dużo droższych turystyk. W zamian dostajesz jednak prostą, sensownie skrojoną konstrukcję z wyraźnym charakterem i bardzo uczciwą ergonomią. Dla mnie to właśnie jest jej mocna strona: nie próbuje udawać czegoś, czym nie jest. Zostaje jeszcze ostatnia rzecz, którą sprawdziłbym osobiście przed decyzją.
Co sprawdziłbym podczas jazdy próbnej, żeby nie kupić motocykla na obrazku
- Czy pozycja za kierownicą nie wymusza zbyt dużego pochylenia tułowia i czy nadgarstki nie dostają po 15 minutach.
- Czy przy manewrach z małą prędkością masa motocykla nie męczy bardziej, niż się spodziewasz.
- Czy hamulec przedni daje ci pewność, a nie tylko „papierową” moc w danych technicznych.
- Czy przy redukcjach slipper clutch faktycznie wygładza pracę napędu i nie ma szarpnięć.
Jeśli po takiej jeździe czujesz, że motocykl chce z tobą jechać dalej, a nie tylko dobrze wyglądać pod kawiarnią, to znak, że ta konstrukcja ma sens. Właśnie wtedy seria Bajaja pokazuje swoją najlepszą stronę: nie udaje supersporta, tylko daje realnie użytecznego sport-tourera do jazdy, która ma sprawiać przyjemność także po kilkuset kilometrach.
